Witajcie Czytacze!
Zaczynam zyskiwać troszkę więcej czasu, więc czasem spędzam chwilki na kompletnej bezproduktywności.Nie wiecie nawet jak tego potrzebowałam! Stres wykończy każdego, jeśli nie będzie mieć odskoczni. I wsparcie, naprawdę, ludzie wokół mogą nam dać wielkiego kopa. Ostatnio miałam dużo spraw do załatwiania i bez rodziców czy przyjaciół zdechłabym. I tak tego nie przeczytają, ale jestem im serio bardzo wdzięczna.
W każdym razie, dziś naszła mnie myśl, że mimo biegu lat czuję sie jeszcze naprawdę dzieckiem. To znaczy, oczywiście widzę różnice pomiędzy tym jaka byłam w szkole podstawowej a jaka jestem teraz - nie jestem już tak infantylna, naiwna czy głupia jak kiedyś. Widzę teraz jednak jak zmieniło mi się myślenie- gdy byłam w gimnazjum spodziewałam sie,że mając 17 lat będę już naprawdę dorosła. Dotarłam teraz do tego wieku... I nic. Nie czuję sie gotowa na żadne rzeczy, na które, o ironio, byłam gotowa wcześniej. Nie boli mnie to ani nie smuci - to po prostu taka przewrotność życia. Wydaje mi się, że dopiero teraz poznaję siebie. Sprawdziłam się w różnych sytuacjach, co nie zawsze było dobre i mam tego świadomość, szczególnie że pewne rzeczy chciałabym zmienić czy zmienić ich czas. Ale dopiero teraz widzę, na co jeszcze chciałabym poczekać. Trochę to zabawne, bo w gimnazjum byłam gotowa stwierdzić za kogo wyjdę i z kim będę mieć dzieci(ah, ta dojrzałość gimbusa...) a teraz nie mogę sobie siebie nawet w takiej roli wyobrazić. I to jest dopiero dojrzałość - nie udawanie że jest się dużym w wieku nastu lat, a właśnie świadomość tego jak wiele jeszcze przed nami. Niektórzy ludzie myślą, że dojrzała osoba musi być gotowa na rzeczy poważne - na długotrwałe związki, na podejmowanie ważnych decyzji, na poradzenie sobie samemu z różnymi problemami. A ja stając sie dojrzałą, właśnie tego sie wyzbyłam. Wiem, ile muszę sie jeszcze nauczyć, wiem też jak ciężko jest brać za siebie odpowiedzialność. Również tym charakteryzuje się dojrzałość według mnie - tym, że wiemy na co możemy sobie pozwolić, co będzie dla nas dobre, a na co lepiej poczekać. Nie wiem, ile jeszcze mi się zmieni. Na ile rzeczy znów nie stanę sie gotowa, mimo że już byłam. Ale poznaje wreszcie swoje granice. Kiedyś będę mogła być w pełni dojrzała. Kiedyś.
Śpijcie dobrze, Czytacze!
czwartek, 24 września 2015
środa, 16 września 2015
Po dłuuugiej nieobecności powracam^^
Dawno mnie tu nie było, aż wstyd mi trochę, bo znów wychodzi mój słomiany zapał. Obiecuję jednak, że się poprawię!
(Nie żeby ktokolwiek to czytał i mu brakowało tego bloga, ale z założenia to miało być dla mnie więc dla siebie samej zaczynę wstawiać posty regularniej)
Z czego to wynika? Wakacje dobiegły końca a wszyscy uczniowie świata (ci niedorośli, bo te studenty to mają dobrze, jeszcze dwa tygodnie wolnego!) znów przywykli do dźwięku dzwonka szkolnego(cudownego, gdy lekcje się kończą i przykrego, gdy trzeba je zacząć). Ja osobiście rozpoczęłam naukę w drugiej klasie liceum o rozszerzeniu biolchem^^ Był to strzał w dziesiątkę, trafiłam na wspaniałe nauczycielki i naprawdę mi dobrze na tym profilu. Choć nie powiem, przeskok z jednej biologii i jednej chemii tygodniowo na sześć chemii i sześć biologii był na początku dość...przerażający.
Poza tym zaczął się nowy rok harcerski, co też przyniosło mi trochę roboty. Aktualnie oczekuję października, gdy wszystkie ważne sprawy sie wydarzą a ja wreszcie znajde czas na ponudzenie się ;P
Miałam napisać coś konstruktywnego, ale przemyślenia nagle mi pouciekały. Uznam to za post - ściereczkę do kurzu, jaki tu zaległ gdy nie mogłam znaleźć chwili na pisanie. Następnym razem, Drodzy Nieistniejący Jeszcze Moi Czytacze stworzę coś sensownego^^
Tymczasem pozdrawiam
Alekei
(Nie żeby ktokolwiek to czytał i mu brakowało tego bloga, ale z założenia to miało być dla mnie więc dla siebie samej zaczynę wstawiać posty regularniej)
Z czego to wynika? Wakacje dobiegły końca a wszyscy uczniowie świata (ci niedorośli, bo te studenty to mają dobrze, jeszcze dwa tygodnie wolnego!) znów przywykli do dźwięku dzwonka szkolnego(cudownego, gdy lekcje się kończą i przykrego, gdy trzeba je zacząć). Ja osobiście rozpoczęłam naukę w drugiej klasie liceum o rozszerzeniu biolchem^^ Był to strzał w dziesiątkę, trafiłam na wspaniałe nauczycielki i naprawdę mi dobrze na tym profilu. Choć nie powiem, przeskok z jednej biologii i jednej chemii tygodniowo na sześć chemii i sześć biologii był na początku dość...przerażający.
Poza tym zaczął się nowy rok harcerski, co też przyniosło mi trochę roboty. Aktualnie oczekuję października, gdy wszystkie ważne sprawy sie wydarzą a ja wreszcie znajde czas na ponudzenie się ;P
Miałam napisać coś konstruktywnego, ale przemyślenia nagle mi pouciekały. Uznam to za post - ściereczkę do kurzu, jaki tu zaległ gdy nie mogłam znaleźć chwili na pisanie. Następnym razem, Drodzy Nieistniejący Jeszcze Moi Czytacze stworzę coś sensownego^^
Tymczasem pozdrawiam
Alekei
Subskrybuj:
Posty (Atom)