Dziś mamy już 11 dzień marca, za chwilkę 12. Od momentu kiedy założyłam bloga upłynęło już trochę czasu. Nie wrzuciłam tu za dużo postów, ale nie uznaję tego za nic złego. Wolę to niż pisanie na siłę.
Kilka moich przemysleń do tej pory:
1.Zdziwiło mnie jak trudno coś pisać w Internecie, publicznie, mimo że nas nawet nikt stale nie czyta. Boję się oceny ludzi, nawet obcych, a może przede wszystkim obcych. Poza tym zdarzało mi się chcieć o czymś napisać - tyle, że często było to w chwilach załamek i dołków. Nie chodzi o to, że jestem na tym blogu nieszczera, ale naprawdę nie chciałam wywlekać takich rzeczy za bardzo na wierzch.
2. Mimo wszystko blog baaaardzo pomagał mi czasem w układaniu swoich myśli. Spojrzenia na pewne rzeczy obiektywniej, z dystansu. To naprawdę bardzo wartościowe.
3. Zmusił mnie również do pewnego rodzaju systematyczności- a może inaczej- wytrwaniu w swoim postanowieniu dłużej. Zawsze miałam problem z robieniem czegoś systematycznie (rzeczy, które wymagały wysiłku oczywiście). Już dawno powinnam się nauczyć, że to źle, ale ja stale popełniłam ten sam błąd. Trochę za dużo sobie czasem odpuszczam.
A teraz tak po krótce o tym co się u mnie ostatnio działo:
Skończyłam osiemnaście lat pod koniec lutego. Obawiałam się tych urodzin a były naprawdę super. Poczułam się bardzo kochana przez bliskich. Ze 3 razy się popłakałam. Niby to tylko papierek i cyferki, ale to jednak ważne dla ludzi. Różne symbole czy święta. Nie czuję się inna niż wcześniej i nawet się tego nie spodziewałam, ale wreszcie muszę nauczyć się brania pełnej odpowiedzialności za swoje czyny. Niedługo też wezmę się za prawo jazdy.
A tak życie toczy się powoli, albo bardzo szybko biorąc pod uwagę multum rzeczy do zrobienia. Czasami sobie myślę, że już nigdy nie uda mi się w życiu zaznać nudy. Gdyby teraz odebrano mi te obowiązki, które nakłada na mnie harcerstwo na przykład (żeby nie było, bardzo sobie cenię te obowiązki) to chyba bym ześwirowała z taką ilością wolnego czasu i bezczynnością.
A teraz kończę już, bo robi się późno. Dobrej nocy, Czytacze.
piątek, 11 marca 2016
czwartek, 14 stycznia 2016
I nastał kolejny rok...
Pierwszy post w tym roku, co prawda nie tak świeżo po sylwestrze, ale to nic^^
Zaglądałam tu rzadko ostatnimi czasy, ale w trakcie podjęłam kilka istotniejszych decyzji w moim życiu. O wiele łatwiej mi się motywować, kiedy tak umownie zamykam i otwieram nowy okres - no a Nowy Rok jest dość charakterystyczny. Ten będzie dla mnie jeszcze bardziej nowy niż zazwyczaj. Następują zmiany, których zawsze się bałam, ale tym razem udało mi się zdobyć się na podjęcie kilku decyzji. Oczyszczę swoją głowę z głupich problemów i zrobię miejsce na dużo nowych fajnych rzeczy.
Poza tym właśnie w 2016r. będę prawnie wchodziła w pełnoletność- co mnie lekko przytłacza, choć wiem, że jeden dzień mnie przecież nie odmieni.
Tak czy inaczej, po nie za dobrej końcówce roku uprzedniego, zaczął się nowy i obiecałam sobie, że będę mieć w sobie więcej odwagi. Do życia ogólnie. Kurczę, można tyle zrobić, jest tyle możliwości, jest tyle opcji, a człowiekowi bardzo łatwo przychodzi wybranie czegoś prostszego.
Ja będę odważna. Przez kilka ostatnich tygodni najchętniej upodobniłabym się do chomika, któremu najlepiej jest zasnąć w ściółce. A widzę, że to nie tędy droga. Ostatnio podsłuchałam przy szkolnej szafce taką oto rozmowę:
-O, żyjesz. Myślałam, że umarłaś, bo wciąż mówisz, że umierasz.
-I to właśnie najbardziej boli. Bo ciągle umieram a ciągle żyje.
...
Tak. Metafizyczność, głębia i te sprawy.
Smutne to, że ludzie mają po naście lat i "umierają" dzień w dzień. Myślę, że bolesne jest przejście z naiwnego dzieciątka w człowieka, od którego sie wymaga i który obserwuje brutalność świata, ale mimo wszystko to my wpływamy też na kształt świata.
Bałam się, że im będę starsza tym bardziej stracę beztroskę i wiarę w ludzi. Trochę tak się stało, ale wszystko jest w naszych głowach, wszystko. Więc to ja decyduję w co wierzę i czy umiem dostrzec dobro wokół. To prosty wybór.
Ja już go dokonałam.^^
Zkończę po prostu piosenką:
Żeby ten rok był rokiem nowych wyzwań i zupełnie nowych wrażeń. Z Nadzieją, życzę Wam wszystkim.
Zaglądałam tu rzadko ostatnimi czasy, ale w trakcie podjęłam kilka istotniejszych decyzji w moim życiu. O wiele łatwiej mi się motywować, kiedy tak umownie zamykam i otwieram nowy okres - no a Nowy Rok jest dość charakterystyczny. Ten będzie dla mnie jeszcze bardziej nowy niż zazwyczaj. Następują zmiany, których zawsze się bałam, ale tym razem udało mi się zdobyć się na podjęcie kilku decyzji. Oczyszczę swoją głowę z głupich problemów i zrobię miejsce na dużo nowych fajnych rzeczy.
Poza tym właśnie w 2016r. będę prawnie wchodziła w pełnoletność- co mnie lekko przytłacza, choć wiem, że jeden dzień mnie przecież nie odmieni.
Tak czy inaczej, po nie za dobrej końcówce roku uprzedniego, zaczął się nowy i obiecałam sobie, że będę mieć w sobie więcej odwagi. Do życia ogólnie. Kurczę, można tyle zrobić, jest tyle możliwości, jest tyle opcji, a człowiekowi bardzo łatwo przychodzi wybranie czegoś prostszego.
Ja będę odważna. Przez kilka ostatnich tygodni najchętniej upodobniłabym się do chomika, któremu najlepiej jest zasnąć w ściółce. A widzę, że to nie tędy droga. Ostatnio podsłuchałam przy szkolnej szafce taką oto rozmowę:
-O, żyjesz. Myślałam, że umarłaś, bo wciąż mówisz, że umierasz.
-I to właśnie najbardziej boli. Bo ciągle umieram a ciągle żyje.
...
Tak. Metafizyczność, głębia i te sprawy.
Smutne to, że ludzie mają po naście lat i "umierają" dzień w dzień. Myślę, że bolesne jest przejście z naiwnego dzieciątka w człowieka, od którego sie wymaga i który obserwuje brutalność świata, ale mimo wszystko to my wpływamy też na kształt świata.
Bałam się, że im będę starsza tym bardziej stracę beztroskę i wiarę w ludzi. Trochę tak się stało, ale wszystko jest w naszych głowach, wszystko. Więc to ja decyduję w co wierzę i czy umiem dostrzec dobro wokół. To prosty wybór.
Ja już go dokonałam.^^
Zkończę po prostu piosenką:
Żeby ten rok był rokiem nowych wyzwań i zupełnie nowych wrażeń. Z Nadzieją, życzę Wam wszystkim.
Subskrybuj:
Posty (Atom)