Zaglądałam tu rzadko ostatnimi czasy, ale w trakcie podjęłam kilka istotniejszych decyzji w moim życiu. O wiele łatwiej mi się motywować, kiedy tak umownie zamykam i otwieram nowy okres - no a Nowy Rok jest dość charakterystyczny. Ten będzie dla mnie jeszcze bardziej nowy niż zazwyczaj. Następują zmiany, których zawsze się bałam, ale tym razem udało mi się zdobyć się na podjęcie kilku decyzji. Oczyszczę swoją głowę z głupich problemów i zrobię miejsce na dużo nowych fajnych rzeczy.
Poza tym właśnie w 2016r. będę prawnie wchodziła w pełnoletność- co mnie lekko przytłacza, choć wiem, że jeden dzień mnie przecież nie odmieni.
Tak czy inaczej, po nie za dobrej końcówce roku uprzedniego, zaczął się nowy i obiecałam sobie, że będę mieć w sobie więcej odwagi. Do życia ogólnie. Kurczę, można tyle zrobić, jest tyle możliwości, jest tyle opcji, a człowiekowi bardzo łatwo przychodzi wybranie czegoś prostszego.
Ja będę odważna. Przez kilka ostatnich tygodni najchętniej upodobniłabym się do chomika, któremu najlepiej jest zasnąć w ściółce. A widzę, że to nie tędy droga. Ostatnio podsłuchałam przy szkolnej szafce taką oto rozmowę:
-O, żyjesz. Myślałam, że umarłaś, bo wciąż mówisz, że umierasz.
-I to właśnie najbardziej boli. Bo ciągle umieram a ciągle żyje.
...
Tak. Metafizyczność, głębia i te sprawy.
Smutne to, że ludzie mają po naście lat i "umierają" dzień w dzień. Myślę, że bolesne jest przejście z naiwnego dzieciątka w człowieka, od którego sie wymaga i który obserwuje brutalność świata, ale mimo wszystko to my wpływamy też na kształt świata.
Bałam się, że im będę starsza tym bardziej stracę beztroskę i wiarę w ludzi. Trochę tak się stało, ale wszystko jest w naszych głowach, wszystko. Więc to ja decyduję w co wierzę i czy umiem dostrzec dobro wokół. To prosty wybór.
Ja już go dokonałam.^^
Zkończę po prostu piosenką:
Żeby ten rok był rokiem nowych wyzwań i zupełnie nowych wrażeń. Z Nadzieją, życzę Wam wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz