sobota, 18 lipca 2015

O tym jak życzliwość niedużo kosztuje, a wiele daje

Witajcie, czytacze!
Niedawno jechałam pociągiem (około 8 godzin podróży) i dostrzegłam jak drobne życzliwości potrafią umilić życie. Oczywiście, widziałam to już wcześniej - w ogóle jestem osobą, która zwraca uwagę na szczegóły i niuanse; drobne gesty mają dla mnie duże znaczenie. Lubię, gdy ludzie nie boją się używać słów "przepraszam" czy "dziękuję" lub gdy wstają, witając się ze mną na przykład poprzez podanie ręki.
W moim przedziale podróżowała rodzinka - rodzice i dwójka dzieci (malutka dziewczynka, która już chodziła i próbowała mówić i pięciomiesięczny chłopiec). Mieli bardzo dużo bagaży:walizki, dwa wózki, jakieś siatki, plecak, nosidełko i... *werble* fotelik samochodowy dla dziecka (zaskoczyło mnie to, nie powiem, nie wiem jak oni się z tym wszystkim załadowali O.o). Gdy wysiadali, zaproponowałam im pomoc- sądzę, że z tyloma tobołkami i jeszcze dwójką maluchów nie byłoby łatwe. Ujęło mnie to, że od razu jakaś pani również zaproponowała pomoc. Pan z przedziału pomógł im to wszystko poprzenosić do wyjścia, a ja z panią wykaraskać im się z tym na peron. To naprawdę było zwykłe, ale dało mi mnóstwo satysfakcji- obcy sobie ludzie, ale mimo to współpracujemy i pomagamy sobie. Przy wyjściu rodzinka pożegnała się i życzyła nam miłej i bezpiecznej podroży. Można? Można:)
Ruszyła mnie za to sytuacja również związana z wakacyjnym podróżowaniem, tym razem jednak zostawiająca niesmak. Pewien mężczyzna szedł, pchając przed sobą szeroki wózek ( w tym samym czasie ja i mój brat czekamy na chodniku na odbiór nas z peronu). Mężczyzna przystanął, po czym powiedział, a raczej wypluł z siebie takie oto słowa: "Przesuń tą walizkę, nie ma miejsca". Posłusznie przesunęliśmy się na bok, ale we mnie już się coś gotowało - czy to naprawdę boli, powiedzieć "czy mógłbyś" zamiast "zrób"? Pomijając już fakt, że z obcym panem z ulicy nie jestem raczej na "ty", ale to już pewnie wynikało z różnicy wieku.
Przytoczę słowa Rafała Kosika: "Nie jesteśmy stworzeni do życia w samotności. to inni luzie czynią nasze życie pełnym". Mam wrażenie, że czasem o tym zapominamy. Albo boimy się okazać sobie wzajemnie szacunek czy wrażliwość na drugą osobę - jakby to była oznaka słabości.
Na szczęście, spotykam wiele osób, które udowadniają mi, że życzliwość jest ciągle żywa w naszym społeczeństwie. I oby takich ludzi było tylko więcej!
Miłego, czytacze!;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz